Na polskim rynku pojawiła się nowa marka premium, która stawia wyłącznie na napęd elektryczny i od razu celuje wysoko: w komfort, szybkie ładowanie, bogate wyposażenie oraz zasięg wystarczający do długich tras. W centrum stoi Exlantix, a ja patrzę na ten debiut z praktycznego kąta, więc rozkładam go na rzeczy ważne dla kierowcy, a nie tylko dla folderu reklamowego: skąd ta marka się wzięła, czym różnią się modele ES i ET, ile to kosztuje i czy taki zakup ma sens w 2026 roku.
Najważniejsze fakty o nowej marce elektrycznej
- exlantix to europejska odnoga Chery, budowana pod segment premium EV.
- W Polsce startuje z dwoma modelami: sedanem ES i dużym SUV-em ET.
- Ceny są wysokie, ale wyposażenie standardowe jest bardzo bogate, bez typowego rozdrabniania na pakiety.
- Najmocniejsze argumenty to architektura 800 V, ładowanie do 290 kW i bardzo szybkie postoje na trasie.
- Ważny plus to bezpieczeństwo potwierdzone pięcioma gwiazdkami Euro NCAP.
- Największe ryzyka przy zakupie to nowa marka, budowana dopiero sieć sprzedaży i pytania o wartość odsprzedaży.
Exlantix nie jest przypadkową nazwą dorzuconą do katalogu. To europejska odsłona marki Exeed należącej do koncernu Chery, czyli gracza, który w Polsce ma już zaplecze w postaci innych brandów i nie wchodzi tu zupełnie od zera. Dla mnie ważniejszy od samej genealogii jest jednak kierunek: nie chodzi o tani elektryk „na próbę”, tylko o wejście w segment premium z autem, które ma rywalizować wyposażeniem, technologią i komfortem, a nie wyłącznie ceną.
To tłumaczy też, dlaczego oferta jest tak prosta. Zamiast szerokiej listy wersji dostajemy dwa wyraźnie zdefiniowane samochody, sedan ES i duży SUV ET. Taki start zwykle oznacza ostrożne badanie rynku, ale też jasny komunikat dla klienta: albo chcesz elegancką limuzynę, albo bardziej uniwersalne auto rodzinne. To prowadzi wprost do pytania, co dokładnie różni oba modele.

Jakie modele są dziś dostępne i czym różnią się ES oraz ET
Najkrócej mówiąc, ES jest propozycją dla kogoś, kto chce nisko poprowadzonego, bardziej reprezentacyjnego auta, a ET celuje w kierowcę szukającego wygody, wyższej pozycji za kierownicą i większej wszechstronności. W praktyce oba samochody dzielą podobną technikę, ale ich codzienne zastosowanie będzie już inne. ES lepiej pasuje do miasta, tras służbowych i jazdy z jednym lub dwoma pasażerami. ET brzmi jak sensowniejszy wybór dla rodziny albo dla kogoś, kto chce wejść do elektrycznego premium bez rezygnowania z przestrzeni.
| Model | Nadwozie | Moc | Bateria | Zasięg WLTP | 0-100 km/h | Ładowanie DC | Cena w Polsce |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| ES | sedan | 480 KM | 100 kWh | do 600 km | 4,2 s | do 290 kW | 329 900 zł |
| ET | duży SUV | 480 KM | 100 kWh | około 556 km | 4,8 s | do 290 kW | 349 900 zł |
W materiałach premierowych dla ET pojawiały się różne liczby, ale dziś najrozsądniej traktować około 556 km jako wartość katalogową, a nie obietnicę z codziennej jazdy. Ja zawsze patrzę na to z lekkim dystansem, bo realny wynik zależy od temperatury, prędkości i tego, czy auto ma częściej widzieć miasto, czy autostradę. Różnice między ES a ET są więc większe niż tylko w kształcie nadwozia, a to od razu prowadzi do pytania, czy cena odpowiada temu, co dostajesz w standardzie.
Dlaczego cena wygląda wysoko, ale oferta jest prosta
Cennik nie udaje, że to auto dla każdego. 329 900 zł za ES i 349 900 zł za ET stawiają tę markę w segmencie, w którym klient oczekuje nie tylko dobrych liczb na papierze, ale też uczciwego wyposażenia. I tu jest ciekawie, bo producent nie rozbija oferty na dziesiątki pakietów. Zamiast tego sprzedaje gotowy zestaw, w którym komfort, multimedia i systemy wsparcia kierowcy są częścią standardu, a nie dodatkiem po trzech kliknięciach w konfiguratorze.
| Element standardu | Co to daje w praktyce |
|---|---|
| Architektura 800 V i ładowanie do 290 kW | krótsze postoje na trasie i mniejszy stres przy planowaniu podróży |
| Rozbudowane multimedia i head-up display | mniej dopłat do rzeczy, które w premium powinny być oczywiste |
| Skóra Nappa, wentylacja, podgrzewanie i masaż foteli | realny komfort, szczególnie w długiej jeździe |
| Kamera 540° i pakiet ADAS | łatwiejsze manewrowanie i bezpieczniejsza jazda w mieście |
| Gwarancja mechaniczna 7 lat/150 000 km lub 3 lata bez limitu kilometrów | mocny argument przy nowej marce, zwłaszcza dla ostrożniejszych kupujących |
ADAS, czyli zestaw systemów wspomagających kierowcę, to dziś coś więcej niż marketingowa etykieta. W praktyce chodzi o asystenta utrzymania pasa, aktywny tempomat, czujniki, kamery i automatykę, która ma odciążyć kierowcę w korku, na parkingu i w trasie. Przy takim poziomie cenowym to już nie jest luksusowy dodatek, tylko element, od którego w dużej mierze zależy sens zakupu. Kiedy budżet przekracza 300 tys. zł, technologia zaczyna być równie ważna jak cennik, więc warto sprawdzić ładowanie i bezpieczeństwo.
Technologia, ładowanie i bezpieczeństwo
Najmocniejszym argumentem tych aut jest połączenie baterii 100 kWh, architektury 800 V i ładowania DC do 290 kW. To oznacza, że przy odpowiedniej ładowarce krótki postój może wystarczyć na odzyskanie ponad 150 km zasięgu w około 5 minut, a uzupełnienie energii od 30 do 80 proc. ma zająć około 15 minut. Dla kierowcy, który robi dłuższe odcinki, to realna różnica, bo przestaje się planować podróż wokół długich przerw. W zwykłej eksploatacji ważne jest też to, że taka technika ma sens tylko wtedy, gdy korzystasz z dobrej infrastruktury. Bez niej nawet najlepsze liczby zostają w folderze.
Warto też pamiętać o funkcji V2L, czyli możliwości zasilania z auta zewnętrznych urządzeń. W praktyce przydaje się to przy laptopie, rowerze elektrycznym, małym sprzęcie biwakowym albo podczas pracy w terenie. Nie jest to funkcja, z której każdy skorzysta codziennie, ale kiedy już jest potrzebna, potrafi być zaskakująco użyteczna. Dla mnie to przykład rozwiązania, które ma sens, o ile użytkownik faktycznie żyje samochodem, a nie tylko jeździ nim z punktu A do B.
Według Euro NCAP oba modele zdobyły pięć gwiazdek, co w tej klasie nie jest już sensacją, ale nadal pozostaje ważnym potwierdzeniem, że marka nie wchodzi do Europy bez zaplecza bezpieczeństwa. To dobry sygnał, zwłaszcza przy nowym producencie, bo klient premium nie kupuje dziś wyłącznie osiągów. Oczekuje też, że auto dobrze zareaguje w nagłej sytuacji i pomoże uniknąć błędu, zamiast go powiększać. Po takim zestawie liczb zostaje już tylko pytanie, z kim ta marka naprawdę będzie walczyć o klienta w Polsce.
Jak ten debiut wypada na tle innych elektryków premium
Nie widzę tu auta, które próbuje wygrać samą sportową zadziornością. To raczej propozycja dla kogoś, kto chce komfortu, świetnego standardu i szybkiego ładowania, a mniej interesuje go emocjonalny prestiż znaczka. W praktyce konkurencją są zarówno bardziej znane elektryczne limuzyny i SUV-y, jak i inne chińskie marki wchodzące do Europy z podobnym zestawem argumentów. Przewaga Exlantixa jest jasna: bogate wyposażenie, mocne osiągi i kompletna technika. Słabsza strona jest równie oczywista: mniejsza rozpoznawalność, krócej budowana sieć i pytanie, jak rynek wyceni taką nowość po kilku latach.
| Kryterium | Co oferuje ta marka | Na co uważać |
|---|---|---|
| Wyposażenie | bardzo bogaty standard już od startu | mniej swobody konfiguracji, bo nie ma klasycznego katalogu opcji |
| Charakter jazdy | komfort, płynność i wysoka kultura pracy | mniej sportowego, „twardego” charakteru niż u części rywali |
| Sieć i serwis | budowana na zapleczu istniejących marek grupy | na razie nadal jest to młoda struktura, a nie rozbudowana sieć ogólnopolska |
| Ryzyko zakupu | gwarancja i dobra specyfikacja zmniejszają część obaw | wartość odsprzedaży pozostaje mniej przewidywalna niż u liderów rynku |
Jak podaje Samar, pierwsze punkty sprzedaży mają ruszyć w Warszawie, Gdańsku i Katowicach, a kolejne lokalizacje mają dojść później. To ważne, bo przy marce premium sama specyfikacja nie wystarczy, jeśli klient nie ma gdzie zrobić jazdy próbnej, odebrać auta czy szybko załatwić serwis. Dla mnie to właśnie sieć i organizacja obsługi zdecydują, czy ten debiut będzie ciekawostką, czy realnym graczem. Po takim porównaniu zostaje najpraktyczniejsze pytanie: dla kogo to naprawdę jest rozsądny zakup, a kto powinien jeszcze poczekać.
Co sprawdzić przed jazdą próbną i decyzją w 2026
- Sprawdź realny zasięg na swojej trasie, a nie tylko wynik z katalogu. W mieście i przy spokojnej jeździe będzie lepiej, na autostradzie zasięg spadnie wyraźnie.
- Przetestuj ładowanie na konkretnej ładowarce HPC, bo 290 kW ma sens tylko wtedy, gdy infrastruktura faktycznie to obsługuje.
- Upewnij się, gdzie dokładnie będzie serwis i jak działa pomoc drogowa, bo przy nowej marce to nie jest detal.
- Porównaj leasing z klasycznym finansowaniem. Przy cenach 329 900 zł i 349 900 zł rata ma duże znaczenie dla decyzji, często większe niż sam dopisek o wyposażeniu.
- Jeśli przesiadasz się z diesla, pomyśl o rytmie dnia. Największa zmiana nie dotyczy przyspieszenia, tylko ładowania nocą lub w pracy.
Ja traktowałbym tę markę jako odważną i dobrze przygotowaną propozycję dla kierowcy, który chce wejść w elektryczne premium bez dopłacania za każdy detal. To nie jest wybór dla każdego, bo młoda sieć, niepewna wartość odsprzedaży i konieczność sensownego planowania ładowania nadal mają znaczenie. Jeśli jednak masz dostęp do ładowania domowego lub firmowego, a przy zakupie patrzysz szerzej niż tylko na logo na masce, ten debiut może być naprawdę sensowną alternatywą.
